Po 16 latach rządów Viktora Orbána władza na Węgrzech przechodzi w ręce Petera Magyara i partii TISZA. Czy to rzeczywisty demontaż nieliberalnego systemu, czy tylko zmiana frontmana? Dominik Hejj wyjaśnia przyczyny wyborczej porażki Fideszu i znaczenie mobilizacji młodych wyborców. Otwarte pozostaje kluczowe pytanie o głębokość zmiany w państwie, które przez lata było symbolem władzy „zabetonowanej”.
Węgry po wyborach znalazły się w punkcie zwrotnym. Po szesnastu latach rządów Viktora Orbána i Fideszu system, który wydawał się trwały nawet na poziomie konstytucyjnym, załamał się szybciej, niż można było się spodziewać. Zwycięstwo Petera Magyara i partii TISZA rodzi ogromne nadzieje, ale też równie duże wątpliwości. Czy mamy do czynienia z prawdziwą zmianą ustrojową, czy raczej z przejęciem władzy przez „Fidesz soft”?
Dominik Hejj mówi o błędach kampanii Orbána, znaczeniu osobistych ambicji Magyara, roli młodych i wcześniej wykluczonych wyborców, a także o przyszłości państwa. Rodzą się pytania o kształt konstytucji, mediów, sądów i formę rozliczeń poprzedniej władzy. Nie jest przy tym oczywiste, że nowy premier zerwie z dotychczasową polityką wobec Rosji, Unii Europejskiej i Ukrainy. Ekspert podkreśla, że może okazać się bardziej podobny do swojego poprzednika, niż dziś chcieliby wierzyć europejscy obserwatorzy.