Patrząc na świat, czy ten tuż za oknem, czy dalej, za granicą czy oceanem, mam wrażenie, że nie tak miało być. Na myśl ciśnie się piosenka Leszka Wójtowicza Czy to ja zwariowałem, czy świat oszalał. Stąd też wziął się tytuł siódmego numeru magazynu „NEW online” oraz prośba do autorów i autorek artykułów o odbudowanie nici porozumienia z wymykającą się nam rzeczywistością lub przynajmniej o uporządkowanie tego coraz bardziej skomplikowanego związku.
Na początek amerykański politolog prof. Abraham Newman w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz przekonuje, aby raz na zawsze pożegnać się ze znaną nam rzeczywistością. Świat się zmienił i to diametralnie. W zachodnim sposobie patrzenia na świat konstatacja Newmana jest trudna do zaakceptowania. Jacek Hajduk, pisarz i filolog klasyczny z Uniwersytetu Jagiellońskiego przyczyny tej trudności upatruje w sięgającej antyku idei przypisującej wartość przeszłości i nakazującej nie tyle akceptację, co naprawę zmieniającego się świata.
Jednym z niepokojących zjawisk jest powrót do akceptowanego dyskursu ideologii, na których siłę buduje radykalna, nierzadko populistyczna prawica. Adam Balcer wskazuje pojawiające się tu sprzeczności i paradoksy, które nie przeszkadzają jednak w oddziaływaniu na rzeczywistość, w tym rzucaniu otwartego i śmiałego wyzwania ładowi demokratycznemu, o czym do niedawna odważyli się pisać jedynie autorzy dystopijnych powieści.
Kijów odwiedzany przez Michała Kijowskiego jest nie tylko celem nalotów, ale także sceną zmagań pomiędzy ładem symbolicznym nowej, walczącej o wolność i tożsamość Ukrainy, a śladami i pozostałościami starego, sowieckiego reżimu. W Rosji kierunek zmagań jest odwrotny, z naszej perspektywy wręcz wsteczny. Maria Domańska opisuje wychowanie młodych Rosjan w duchu ślepego posłuszeństwa państwu i przywódcy, co przypomina nie tylko siermiężne metody sowieckich władców, ale też wskrzesza mechanizm „dwójmyślenia” konieczny do poradzenia sobie z tą równie niebezpieczną, co momentami nielogiczną rzeczywistością. Chiny przekonały się, że taka siłowa, centralnie planowana inżyniera społeczna może prowadzić do katastrofy, choć pierwotnie wyglądała obiecująco. Adrian Brona przyjrzał się polityce jednego dziecka, niegdyś sztandarowemu programowi, a dziś przekleństwu tego państwa.
Wyzwań nie trzeba jednak szukać daleko. Wiele z nich zaczyna się w naszych mózgach nieustannie bombardowanych przez bodźce i informacje. Nawet jeżeli jesteśmy przekonani, że trafnie je oceniamy (a może zwłaszcza wtedy), jesteśmy narażeni na manipulację i dezinformację, o czym napisała Aleksandra Lewandowska. Kluczem do takiego oddziaływania jest technologia informacyjna, często uważana za jeden z najważniejszych motorów napędzających zmiany zachodzące w naszym świecie. To z kolei oznacza gromadzenie i analizę niewyobrażalnie wielkiej ilości danych, co niesie ze sobą konsekwencje i rodzi bardzo poważne pytania, nad którymi pochyliła się Sylwia Czubkowska. Zmiany technologiczne sprowadzane w uproszeniu do pojęcia sztucznej inteligencji o cechach niemal ludzkich są przyczynkiem kasandrycznych przepowiedni przywołujących na myśl demoniczny system Skynet znany z filmów z cyklu Terminator. Marcin Wilkowski zachęca, aby w bardziej racjonalny sposób spojrzeć na AI i wszystko, co się z tym wiąże, bo koniec końców jest to narzędzie, wytwór technologii o określonych właściwościach i ograniczeniach. Innymi słowy, do drzwi nie zapuka mordercza maszyna o posturze Arnolda Schwarzeneggera.
Nie wszystko stracone, co nie zmienia faktu, że warto zachowywać kontakt z rzeczywistością i śledzić jej zmiany. Temu, między innymi, służy też ten magazyn. Zapraszam zatem do lektury artykułów nie tylko niniejszego, ale również wcześniejszych numerów.